http://www.happypupil.ecom.net.pl/
Patrol i ja... On tylko tak groźnie wygląda, ale to przytulanka... No... prawie ;)

Problemy ze zwierzętami domowymi
Czy i co można na nie poradzić...? Z czego wynikają...?


Tysiące właścicieli domowych pupili ma kłopoty! A to sikanie na podłogę, a to podrapane czy pogryzione nogi od stołu, a to powarkiwanie przy misce czy też rozpaczliwe wycie bądź ujadanie w samotności....Wszystko to  dość powszechne zjawiska, z którmi nie zawsze sobie radzimy. Nie podoba nam się, że pies na przykład nie wykonuje naszych poleceń i bijemy go (ze wstydu przed samym sobą, rodziną, sąsiadami) za każdym razem, gdy spóźni się ze zrobieniem "Siad". Ale pamiętajmy, że on to robi tylko dla nas, jemu -  jako "canis familaris" taka umiejętność w ogóle nie jest potrzebna! Zwierzę to przedstawiciel innego gatunku niż człowiek i jeśli mieszka w domu, z nami - musi się do nas dostosować, co jest dla niego trudne, bo życie w mieszkaniu nie jest dla zwierzęcia czymś naturalnym. Dlatego nasi ulubieńcy stwarzają nam tyle problemów. Ich świat, system postrzegania go, system wartości - jest zupełnie inny od naszego. Dla niego noga od kanapy za kilka tysięcy złotych jest wyłącznie przedmiotem do obgryzania (co wszystkie psy uwielbiają robić!), dokładnie takim samym, jak  gryzak kupiony mu specjalnie przez właściciela za kilka złotych. Nie rozumie i nigdy nie zrozumie wartości materialnej czy wartości sentymantalnej przedmiotów ("To była moja jedyna pamiątka po babci, a to wstrętne psisko mi ją całkiem zniszczyło. Napewno zrobił to złośliwie!!!" Nie, on po prostu potraktował ją jak kolejnego gryzaka, bo skąd miał wiedzieć, że jego pan sobie tego nie życzy? Nawet jeśli mu mówiliśmy "głośno i wyraźnie" - "tego nie wolno gryźć", to jak sądzicie - czy nasz pies naprawdę rozumie po polsku (czy w jakimkolwiek innym ludzkim języku) i jest w stanie pojąć nasze słowa??? Psy nie komunikują się za pomocą słów!!!)

Wielu miłośników psów i kotów, weterynarzy czy treserów doskonale rozumie naturę zwierząt domowych i nie potrzebuje fachowej pomocy behawiorysty. Ale tysiące właścicieli szczekających i miauczących pupili męczy się samotnie, czasem z bezsilności katuje własnego zwierzaka, czasem go oddaje do schroniska, a nawet usypia. A z drugiej strony - bywa, że pozwala się terroryzować własnemu psu. Naprawdę - NIE MUSI TAK BYĆ! Bywają wprawdzie sytuacje, z którymi nawet najlepsi specjaliści od zwierzęcej psychiki nie umieją sobie poradzić, bywają też psy czy koty chore psychicznie, wymagające po prostu leków i leczenia psychiatryczno - weterynaryjnego. Ale są to marginalne wyjątki! W większości wypadków problem ze zwierzęciem MOŻNA ROZWIĄZAĆ - wymaga to tylko dobrej woli, zaangażowania i trochę cierpliwości ze strony właściciela. Czasem zmiany postępowania wobec psa czy kota, czasem zmiany diety, czasem trochę ćwiczeń czy tresury. A bywa, że samo zrozumienie przyczyn zachowania swojego zwierzaka wystarczy opiekunowi i przestaje on uznawać je za problem, gdyż uświadamia sobie, że jest to po prostu dla gatunku "pies" zachowanie naturalne.
Dlatego zachęcam do korzystania z porad, konsultacji, wskazówek - zarówno moich, jak i oczywiście innych zoopsychologów.

Wszystko nadaje się do jedzenia i ostrzenia ząbkówMessi w nowym domku. I nowym kartoniku. I z nowym smakołykiem w zębach ;)Och te groźne szetlandzkie bestie !!! :)Spokój ducha i prawdziwa kocia godność!